wtorek, 22 lipca 2014

19

-Udało się, Michalina udało się.
-Wiem wariacie, też się cieszę, ale może jednak postawisz mnie na ziemi?
-Przepraszam to z tych wszystkich emocji.
-Udało ci się, zabierasz mi Arka. Jesteś z siebie zadowolony?
-Paulina spokojnie, będziesz mogła go widywać. Nie mam zamiaru utrudniać ci kontaktów z synem tak jak ty to robiłaś. Poza tym poniekąd jesteś sama sobie winna, podziękuj swojemu kochasiowi.
-Myślisz, że ta twoja nowa dziewczyna jest lepsza? Jeszcze się na niej przejedziesz zobaczysz.
-Co ty możesz o mnie wiedzieć do jasnej cholery? Nie znasz mnie, a już mnie oceniasz. Nigdy nie zdradzę Mariusza, a wiesz, dlaczego? Bo go kocham. Naprawdę go kocham w przeciwieństwie do ciebie.
-Ty… - zamachnęła się tak jakby chciała mnie uderzyć. Na szczęście Mariusz w porę złapał jej rękę.
-Kobieto zastanów się nad sobą. Nie panujesz nad swoimi emocjami, a chciałaś zajmować się małym dzieckiem. Zejdź mi najlepiej z oczu.
-Zobaczysz Arek jeszcze będzie ze mną.
-To jest dziecko, a nie jakaś rzecz żeby przekładać go tak z kąta w kąt. Wybacz, ale muszę iść po naszego syna. Jak będziesz się chciała z nim spotkać to zadzwoń tylko nie chcę żeby ten twój Maciek też wtedy był. Zrozumiałaś?
-Rozumiem.
Złapałam Mariusza za rękę i udaliśmy się do pokoju, w którym przebywał Arek. Kiedy tam weszliśmy bawił się grzecznie z panią psycholog.
-Cześć synku.
-Cześć tatusiu. Stęskniłem się za tobą.
-Ja za tobą też synku, ale mam dla ciebie dobrą wiadomość. Od dzisiaj będziemy mieszkać razem. Ty, ja i Michalina. Cieszysz się?
-Jasne, że się cieszę tato. Nawet nie wiesz jak bardzo, ale szkoda mi trochę mamy. Ona zostanie całkiem sama.
-Nie martw się, będziesz mógł ją odwiedzać, kiedy tylko będziesz chciał.
-Przyrzekasz tato?
-Przyrzekam, a ja przecież dotrzymuję słowa. Wiesz o tym synku. Chodź zbieramy się. Podziękuj pani za zabawę.
-Dziękuję. Tato, tato, a może pójdziemy na lody?
-Myślę, że to całkiem dobry pomysł. Co o tym sądzisz Michalina?
-Jestem za. Może później wybierzemy się na plac zabaw?
-Tak, tak.
-To ustalone, zbierać się.
-Fajnie tato, że będę mógł mieszkać z wami.

poniedziałek, 21 lipca 2014

18

Po chwili pani sędzia wróciła na salę.
-Do jasnej cholery, jakim cudem tego nie zauważyłaś?
-Nie wiem. Ja naprawdę niczego się nie domyślałam.
-Nie dziwię się. Najważniejszy jest dla ciebie twój nowy kochaś, a nie szczęście naszego dziecka.
-Nie mów tak. Kocham Arka.
-Może i go kochasz, ale ten twój pożal się Boże facet chyba nie akceptuje twojego syna. Mam nadzieję, że Arek zostanie ze mną.
-Proszę państwa to nie jest czas na kłótnie, musimy ustalić, co będzie najlepsze dla państwa syna. Słyszeliśmy wszyscy, co powiedział chłopiec. Ewidentnie widać, że chciałby mieszkać z ojcem. W takiej sytuacji muszę zadać panu kilka pytań.
-Proszę.
-Jest pan siatkarzem jak wyobraża pan sobie opiekę nad dzieckiem. Wiadomo, że z tym zawodem wiążą się częste wyjazdy na mecze, sparingi, nieobecności. Kto wówczas będzie zajmował się dzieckiem?
-Rozmawiałem już na ten temat z moją obecną partnerką Michaliną. Ona może zajmować się Arkiem, ma doświadczenie, ponieważ często zajmowała się Oliwierem, synkiem Michała Winiarskiego. Poza tym Arek bardzo ją lubi. Arek ma u mnie w domu swój pokój, niedaleko mieszkają koledzy, z którymi chodzi do przedszkola, jest plac zabaw. Paulina mogłaby spotykać się z Arkiem, kiedy tylko by tego chciała, jeżeli oczywiście nie byłoby w pobliżu tego typa. Nie chcę żeby Arek go widywał.
-Dziękuję panu może pan usiąść. Proszę niech pani podejdzie do barierki – zwrócił się do Michaliny – proszę niech pani się wypowie na ten temat.
-W sumie to nie wiem, co mam mówić. Po Mariuszu widać jak bardzo kocha swojego syna, jaką radość daje mu przebywanie z nim. Mariusz jest świetnym ojcem. Było mi go strasznie szkoda, kiedy pani Paulina utrudniała mu kontakty z synem.
-Mogłaby pani coś więcej na to powiedzieć?
-Widziałam raz na własne oczy, że nie chciała pozwolić Mariuszowi na spotkanie z synem.
-To nie tak po prostu nie miałam czasu.
-Nie zgrywaj teraz takiej dobrej mamuśki, skoro nie miałaś czasu to tym bardziej powinnaś pozwolić Mariuszowi spotkać się z synem. Ty w ogóle słyszysz, co mówisz?
-Proszę zaprzestać tych dyskusji. Dziękuję pani bardzo może pani usiąść. Teraz sąd uda się na naradę, po której zostanie ogłoszony wynik.


Jakieś 10 minut później
-Proszę wstać sąd idzie.
-Wyrok w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej. Decyzją sądu małżeństwo między Pauliną, a Mariuszem Wlazłym zostaje rozwiązane. Opiekę nad małoletnim Arkadiuszem sąd powierza ojcu Mariuszowi Wlazłemu. Proszę usiąść.
Nie słuchałem dalszych słów sędzi. Byłem tak oszołomiony i szczęśliwy. Miałem ochotę wstać i wycałować Michalinę, ale wiedziałem, że nie mogę zrobić tego teraz.

niedziela, 20 lipca 2014

17

2 tygodnie później
Dzisiaj ma się odbyć pierwsza rozprawa między Mariuszem i Pauliną. Nie chciałam iść do sądu, ale Mariusz prosił mnie żebym poszła razem z nim, dzięki czemu będzie czuł się raźniej. Nie byłam do końca przekonana, co do tego pomysłu, ale zgodziłam się.
-Michalina, która lepsza? – Mariusz pokazał mi dwie koszule.
-Załóż tę niebieską.
-Dziękuję nie wiem, co bym bez ciebie zrobił.
-Pośpiesz się, bo się spóźnimy.
-Jeszcze tylko chwilka, zaraz będę gotowy.
Po pół godzinie znaleźliśmy się pod budynkiem sądu. Po Mariuszu było widać, że bardzo się denerwuje.
-Miśka, a co będzie, jeżeli nie uda mi się uzyskać opieki nad Arkiem.
-Nie zamartwiaj się na zapas. Paulina nie będzie miała za dużo do powiedzenia. Z tego, co wiem najważniejsza będzie opinia psychologa, poza tym Arek też będzie wypowiadał się na ten temat.
-Dziękuję ci, że jesteś tutaj ze mną. Sam bym sobie z tym wszystkim nie poradził.
-Jestem tu, bo cię kocham.
-Rozprawa z wniosku Mariusza Wlazłego. Zapraszam na salę rozpraw.


Tak jak przypuszczaliśmy Paulina zaczęła wygadywać jakieś wierutne bzdury. Według niej to ja ją zdradziłem i w większości to ja przyczyniłem się do rozpadu naszego małżeństwa. Na szczęście sytuację uratowała pani psycholog, która stwierdziła, że Arkowi bardzo brakuje ojca. Po chwili pani sędzia poszła do pokoju, w którym znajdował się Arek.
-Cześć Arek nazywam się Maria jestem sędzią i przyszłam z tobą porozmawiać.
-Dzień dobry.
-Arek jak ci się mieszka z mamą?
-Mama jest fajna, ale nie lubię jej przyjaciela Maćka.
-Możesz mi o tym opowiedzieć?
-Bo pan Maciek na mnie krzyczy jak nie ma mamy.
-Mówiłeś o tym mamie?
-Nie, bałem się.
-Dziękuję, że o tym powiedziałeś. Mam do ciebie jeszcze jedno pytanie. Gdybyś mógł wybrać to chciałbyś mieszkać z tatą czy mamą?
-Bardzo kocham mamę, ale wolałbym mieszkać z tatusiem i Michaliną.
-Dziękuję. Za chwilę przyjdzie tutaj pani psycholog i pobawi się z tobą.

sobota, 19 lipca 2014

16

-Cześć ciocia – słyszę słodki głos Oliwierka.
-Cześć Oliwier nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam.
-Mamusia mówiła, że byłaś w szpitalu i dlatego nas nie odwiedzałaś. Bałem się o ciebie.
-Nie przejmuj się, teraz jest już w porządku.
-W takim wypadku może pobawimy się w Indian?
-Mam lepszy pomysł. Za chwilkę powinien przyjechać Mariusz z Arkiem pobawicie się razem. Co ty na to?
-Super.
-Idź zobacz może leci akurat jakaś bajka.
-Jaka bajka ciociu? Ja już nie oglądam bajek jestem na to za duży.
-W takim wypadku, co oglądasz?
-Jak to, co? Razem z tatą oglądamy mecze. Wiesz, że nawet mi się to podoba.
-To może zostaniesz siatkarzem tak jak tata i wujek Mariusz.
-Raczej nie, wolałbym zostać piłkarzem ręcznym, chociaż siatkówka też jest fajna. Tylko nie mów nic tacie, bo może być zawiedziony, że nie chcę zostać siatkarzem tak jak on.
-Tata będzie na pewno zadowolony jak będziesz robił to, na co będziesz miał ochotę. Matko kochana ciasto – wypadłam biegiem z pokoju i wpadłam do kuchni. Na szczęście placek ani trochę się nie przypiekł.
-Ciociu, co masz tam dobrego?
-Zrobiłam jabłecznik, lubisz?
-Jasne, że tak
-Jak ostygnie to ukroję ci kawałek. Choć zobaczymy czy jest jakiś mecz.
Włączyliśmy telewizor i nastawił Polsat Sport. Akurat leciała powtórka meczu Vive z Orlenem Wisłą Płock. Jako, że interesowałam się trochę piłką ręczną mogłam spokojnie wymienić składy najlepszych polskich drużyn. Kiedy mecz zbliżał się ku końcowi usłyszałam odgłos przekręcanego klucza w zamku.
-Już jesteśmy.
Wyszłam żeby przywitać się z synkiem Mariusza. Mały nie miał jeszcze okazji żeby mnie spotkać.
-Tato, co to za pani?
-To moja przyjaciółka Michalina. Jest bardzo fajna zobaczysz. Przywitaj się ładnie.
-Dzień dobry jestem Arek.
-Michalina. Słyszałam, że lubisz jabłecznik.
-Czy lubię? Ja go uwielbiam.
-W takim wypadku zapraszam do kuchni.
-Michalina ja też mogę dostać kawałek? – obok mnie pojawił się Oliwier.
-Jasne, chodźcie do kuchni – uśmiechnęłam się i poszłam za nimi.
-Michalina, co Oliwier tutaj robi?
-Jakby to powiedzieć zostałam postawiona przed faktem dokonanym. Dagmara i Michał mieli iść na jakieś imieniny czy coś takiego, a ich opiekunka nawaliła no i tak wyszło, że Oli został u nas.
-W sumie to fajnie, że chłopcy będą mogli spędzić ze sobą trochę czasu w końcu dawno się nie widzieli.
-Też o tym pomyślałam.
-Tato pobawisz się z nami?
-A Michalina może do nas dołączyć?
-Jasne, o ile tylko umie udawać indiankę.
-Myślę, że mogę spróbować.
Bawiliśmy się świetnie. Czułam się tak jakbym miała znowu kilkanaście lat. Położyłam chłopców spać. Stanęłam w progu pokoju Arka i przyglądałam się im jak słodko spali. Po chwili poczułam ciepły oddech Mariusza na mojej szyi.
-Wiedziałem, że Arek szybko cię zaakceptuje, ciebie nie da się polubić.
-Cieszę się, że złapałam z nim dobry kontakt. Słodko tak wyglądają jak śpią.
-Przynajmniej wtedy są spokojni.
-No tak charyzmy to nie można im odmówić.
-Co ty na to żebyśmy poszli jutro z Arkiem do kina?
-Świetny pomysł. Może zabierzemy Oliego ze sobą.
-Jeżeli tylko Michał i Dagmara się zgodzą to nie mam nic przeciwko – pocałował mnie delikatnie. Może postaramy się o takiego bobasa – pogłębił pocałunek
-Mariusz nie sądzisz, że najpierw powinieneś rozwieźć się z Pauliną, a potem myśleć, o czymkolwiek? Wolę wiedzieć, na czym stoję. Poza tym nie chcę żeby przywitały mnie jakieś głupie nagłówki gazet, gdy będę robiła zakupy. Już widzę te tytuły „Nowa miłość Mariusza Wlazłego w ciąży”, „Popularny siatkarz a drugie dziecko, szkoda tylko, że nie ze swoją żoną”.
-Michalina przepraszam, nie powinienem zaczynać tego tematu powinienem się domyśleć, że to dla ciebie ciężkie.
-Nie przepraszaj. Sama też chcę kiedyś mieć takiego bobasa, który będzie częścią mnie. Po prostu teraz nie jestem jeszcze na to gotowa.
-Kocham cię.
-Ja też cię kocham.

piątek, 18 lipca 2014

15

CZYTASZ - KOMENTUJESZ :)


Sobota
Po spotkaniu z Pauliną w parku nie miałam najmniejszej ochoty iść już gdziekolwiek. Poprosiłam, więc Mariusza żebyśmy wrócili do domu pod pretekstem tego, że rozbolała mnie głowa. On oczywiście przejął się tym od razu i kazał mi się położyć do łózka i tym sposobem spędziłam dzień leżąc w łóżku i umierając z nudów. Plusem tej całej sytuacji było to, ze mogłam sobie wszystko dokładnie przemyśleć. Doszłam do wniosku, że jest cholerną szczęściarą. Spotkałam fajnego faceta, wróciłam zza światów – można tak powiedzieć, a na dodatek mam najwspanialszego przyjaciela pod słońcem. Dostaliśmy zaproszenie na kolację od państwa Winiarskich. Mariusz stwierdził jednak, że jestem jeszcze za słaba i powinnam odpoczywać, dlatego spotykamy się u nich dopiero w tym tygodniu.
-Michalina, będę się zbierał. Pojadę po Arka, za jakąś godzinę powinienem wrócić. Chcesz jechać ze mną?
-Wiesz, co raczej nie. Zostanę w domu, zrobię jakieś ciasto, co ty na to?
-Świetny pomysł.
-Jakie ciasto lubi Arek?
-W sumie to, czego nie zrobisz to i tak zje, ale najbardziej lubi chyba szarlotkę.
-W takim wypadku pójdę do sklepu po jabłka.
-Podrzucę cię.
-Bez przesady to tylko kilka metrów mogę się przejść.
-Jak chcesz. To do zobaczenia – podszedł do mnie, dał mi buziaka w policzek i wyszedł z domu. Po chwili ja zrobiłam to samo. Po dziesięciu minutach byłam znów w domu. Kiedy wstawiałam ciasto do piekarnika usłyszałam dzwonek.
-Cześć Miśka sorry, że wpadam tak bez zapowiedzi, ale mam w Michałem mały problem. Idziemy na imieniny do naszego kolegi, a dziewczyna, z którą mieliśmy zostawić Oliwierka nawaliła.
-Rozumiem, że mam się nim zająć?
-Jeżeli to nie byłby dla ciebie żaden kłopot. Oczywiście, jeżeli nie czujesz się na siłach zrozumiemy.
-Dagmara spokojnie wszystko w porządku nie jestem obłożnie chora poza tym lada chwila powinien przyjechać Mariusz z Arkiem, więc Olek na pewno nie będzie się nudził.
-Dziękuję, wiedziałam, że zawsze możemy na ciebie liczyć.
-Nie masz, za co dziękować dawaj tutaj tego swojego przystojniaczka i spadaj.
-Olek chodź tutaj.
-Widzę, że miałaś pewność, że się zgodzę.
-Po postu wiem jak lubisz małego.
-Nie przesadzaj, was też troszeczkę lubię – zaśmiałam się.
-Wpadniemy po niego wieczorem.
-Jesteś pewna, że chcesz tułać się po nocy? Nie lepiej żeby został u nas na noc? Możecie przyjechać po niego rano.
-W sumie racja. Jeszcze raz ci dziękuję.
-Spadaj już, bo jeszcze się rozmyślę.

wtorek, 15 lipca 2014

14

CZYTASZ - KOMENTUJESZ - TO BARDZO MOTYWUJE :)

Następne dni mijały mi tak samo. Rano trening. Po południu chodziłem do Michaliny do szpitala. Widać było, że czuje się coraz lepiej. Dzisiaj na szczęście będzie mogła już wyjść do domu. Zaraz po treningu jadę do niej razem z Michałem. Mikołaj został zatrzymany, kiedy tylko Michalina złożyła zeznania. Za kilka tygodni ma odbyć się proces.
-Michał jedziesz dzisiaj ze mną odebrać Miśkę ze szpitala?
-Wiesz, co chyba nie będę wam przeszkadzał. Nacieszcie będziecie mogli nacieszyć się sobą. Tylko grzecznie mi tam.
-Nie martw się o nas. A tak swoją drogą to, co u ciebie i Dagmary.
-Wszystko dobrze. Jurto możecie wpaść do nas. Dagmara zrobi jakąś kolację.
-Pogadam z Miśką, ale raczej wpadniemy.
-To do zobaczenia jutro na treningu. Pozdrów Dagmarę.
-A ty Michalinę.
Wyszedłem z hali i skierowałem się do samochodu. Włączyłem radio, które umiliło mi drogę. Kiedy wszedłem do sali Michaliny przestraszyłem się, bo nie było jej w łóżku. Wyszedłem na korytarz gdzie zobaczyłem pielęgniarkę.
-Nie wie może pani gdzie jest moja dziewczyna?
-Z tego, co wiem to chyba jest u doktora i odbiera wypis.
-Dziękuję pani bardzo.
Kiedy doszedłem do gabinetu drzwi otworzyły się. Wyłonił się z nich lekarz i Michalina.
-O dzień dobry panie Mariuszu. Widzę, że się pan stęsknił.
-Dzień dobry. Wszystko w porządku?
-W jak najlepszym. Pani Michalina może już dzisiaj wyjść, ale za kilka dni musi zjawić się u nas w szpitalu na badania kontrolne.
-Na pewno przyjdziemy.
-A pani Michalino prawie bym zapomniał. To pani recepta, a tutaj napisałem pani jak przyjmować leki. Mam nadzieję, że teraz wszystko już będzie dobrze. Proszę tylko pamiętać o ich zażywaniu.
-Osobiście tego dopilnuję.
-W takim razie nie będę już państwa dłużej tutaj trzymał.
-Dziękuję za opiekę.
-Nie ma, za co to moja praca.
-Do widzenia.
-Do widzenia.
-To, co nareszcie wracasz do domu.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę. Mam już serdecznie dość tych białych ścian i zapachu szpitala.
-Obiecuję ci, że prędko tutaj nie wrócisz.
-Trzymam cię za słowo.
-Spakowana?
-Jasne, już wczoraj byłam gotowa, gdyby nie to, że musiałam czekać na wypis wyszłabym wczoraj.
Wzięliśmy rzeczy Michaliny, pożegnaliśmy się z pielęgniarkami, które zajmowały się Michaliną i zjechaliśmy windą na dół.
-Na, co moja księżniczka ma dzisiaj ochotę?
-Chętnie poszłabym na spacer, potem lody i może kino. Co ty na to?
-Jeżeli tylko chcesz. W takim wypadku zostawiamy rzeczy w domu i idziemy na spacer.
Pojechaliśmy do domu, zostawiliśmy rzeczy w przedpokoju i wyszliśmy z domu. Poszliśmy parku, chodziliśmy alejkami, rozmawialiśmy. Czuliśmy się w swoim towarzystwie świetnie.
-Kogoż to moje oczy widzą.
-Paulina, co ty tutaj robisz? Myślałem, że jesteś na wakacjach ze swoim chłopakiem.
-Wróciliśmy kilka dni temu, ale widzę, że u ciebie też zaszły znaczące zmiany. Może poznasz mnie ze swoją nową dziewczyną.
-Paulina to jest Michalina. Michalina to moja żona, na szczęście niedługo już była. Chciałbym z tobą porozmawiać na temat rozwodu. Skoro jesteś już w Polsce to powinnaś wiedzieć, że wnoszę wniosek o rozwód. Za kilka dni powinni wyznaczyć nam termin pierwszej rozmowy. Mam nadzieję, że nie będziesz robić żadnych problemów.
-Nie martw się, też chcę mieć to jak najszybciej za sobą.
-Cieszę się, że myślimy tak samo. Chciałbym spotkać się z Arkiem. Może w ten weekend?
-Wiesz, co, ja chyba nie będę miała czasu żeby go przywieźć.
-Żaden problem chętnie podjadę po niego.
-Ale wiesz chyba nie będzie mnie wtedy w domu.
-Powiedz od razu, że nie chcesz żebym spotkał się z Arkiem, a nie gadasz jakieś głupoty.
-No dobra niech będzie. Przyjedź w sobotę, o 10, ale ani minuty spóźnienia.
-Dzięki.
-Ja spadam, miłego spaceru i do soboty.
Czułam się bardzo dziwnie, kiedy spotkaliśmy Paulinę. Miałam wrażenie, że jestem tam zbędna. Do tego Paulina patrzyła na mnie z taką pogardą, a przecież ja nic jej nie zrobiłam. Widać było po niej i po jej zachowaniu, że nie chce żeby Mariusz utrzymywał jakikolwiek kontakt z Arkiem. Miałam jednak nadzieję, że Mariuszowi uda się uzyskać prawa do opieki nad Arkiem w sądzie.

poniedziałek, 14 lipca 2014

13

Pojechałem na policję. Niepewnie wszedłem do środka i zapytałem o policjanta, który prowadził śledztwo w sprawie napaści na Michalinę. Skierowałem się do pokoju, w którym miał być pan Piotr, który zajął się tą sprawą. Zapukałem do drzwi by po chwili usłyszeć zaproszenie do wejścia do środka. Przy biurku siedział na oko czterdziestoletni mężczyzna.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry panie Mariuszu. Rozumiem, że zjawił się pan tutaj w sprawie napaści na pana przyjaciółkę.
-Chciałbym zapytać czy wiadomo może już coś konkretnego, a poza tym chciałbym odzyskać klucze od swojego mieszkania.
-Proszę niech pan usiądzie. Sprawa przedstawia się tak. W pańskim domu znaleźliśmy 3 rodzaje odcisków palców. Podejrzewam, że należą one na pewno do pana i pani Michaliny. Te trzecie należą natomiast do pana Mikołaja Porębskiego. Wie pan może, kim on jest?
-Tak. Pan Mikołaj to były chłopak Michaliny. Rozstała się z nim kilka dni temu po tym jak przyłapała go na zdradzie. Mikołaj nie chciał się z tym pogodzić. Nawet raz ja uderzył.
-W takim razie sytuacja będzie dużo łatwiejsza niż można by było myśleć. Jeżeli tylko pani Michalina potwierdzi, że to pan Mikołaj ją zaatakował w niedługim czasie będziemy mogli postawić panu Mikołajowi zarzuty. A tak w ogóle to jak stan pani Michaliny?
-Już lepiej. Na szczęście się obudziła. Chociaż było z nią bardzo ciężko.
-W takim wypadku jutro zjawimy się w szpitalu i przesłuchamy panią Michalinę. Proszę pańskie klucze. Do zobaczenia jutro.
-Dziękuję za wszystko. Do widzenia.
Kiedy tylko wyszedłem z komisariatu pojechałem do domu. Byłem zmęczony tym wszystkim, co się dzisiaj wydarzyło. Marzyłem o tym żeby położyć się w swoim łóżku i odpocząć. Jednak, gdy tylko przekroczyłem próg zobaczyłem ślady. Przed oczami stanęło mi to wszystko, co wydarzyło się tutaj kilkanaście godzin wcześniej. Z oczu natychmiast zaczęły płynąć mi łzy. Poszedłem do łazienki wziąłem mopa i wodę. Musiałem jak najszybciej posprzątać to wszystko. Zatuszować ślady tego całego koszmaru. Po pół godzinie wszystko wyglądało już normalnie. Wróciłem do łazienki wziąłem prysznic i odświeżony udałem się do kuchni by przygotować sobie coś do jedzenia. Niestety nie miałem zbyt dużego wyboru gdyż lodówka świeciła pustkami. Zrobiłem szybko jakieś kanapki i usiadłem przed telewizorem. Włączyłem wiadomości. Po chwili na ekranie ukazało się moje zdjęcie. Okazało się, że ktoś zadzwonił do jakiejś gazety po tym jak pod moim domem znalazła się dzisiaj karetka i radiowóz policyjny.
-Świetnie, znowu jakiś wścibski sąsiad wpierdziela się w moje życie – uderzyłem pięścią w stół.
-Wiadomość z ostatniej chwili. Nasza kamera znalazła się dzisiaj pod domem byłego siatkarza reprezentacji Polski atakującego PGE Skry Bełchatów Mariusza Wlazłego. Jak opowiadają sąsiedzi w tym domu musiało dojść dzisiaj do napaści na dziewczynę. Nie wiemy jednak, kim jest owa nieznajoma dziewczyna. Udało się nam jednak ustalić, iż mieszkała ona od kilku dni razem z siatkarzem. Z informacji, które udało nam się zebrać wynika, że siatkarz nie ma nic wspólnego z przestępstwem. Miejmy nadzieję, że dziewczyna szybko dojdzie do zdrowia. A teraz wiadomości z zagranicy. Gdy tylko skończył się ten materiał wyłączyłem telewizor. Po chwili usłyszałem pukanie do drzwi.
Gdy otworzyłem drzwi na progu zauważyłem Michała. Miał rozciętą wargę i podbite oko.
-Miałeś nie robić nic głupiego do cholery?
-Nie drzyj się Mariusz. Musiałem tam pójść i dać mu w mordę za to, co zrobił Michalinie.
-Świetnie, a przy okazji sam nieźle oberwałeś.
-Nie martw się on wygląda gorzej.
-Boże czy ty myślisz w ogóle? A co jeśli oskarży cię o pobicie.
-Nie oskarży, nie odważy się.
-Wejdź opatrzę ci to, bo do domu na pewno tak nie pojedziesz.
-Dzięki.


-Wiesz, że ten idiota przyznał mi się do wszystkiego? Na dodatek stwierdził, że należało jej się to, bo jest jego własnością i nie powinna robić nic bez jego zgody.
-To jakiś totalny psychol. Dobrze, że Miśka się od niego uwolniła.
-Jak jechał m do niego słyszałem, że w radiu mówili o tym, co się dzisiaj stało.
-Tam tez? Kurwa czy ludzie nie mają własnego życia tylko wpieprzają się w życie innych. W telewizji też o tym dzisiaj mówili.
-Może nie mówmy na razie nic o tym Michalinie. Nie chcę żeby się denerwowała.
-Masz rację.
-Z resztą póki na razie jest w szpitalu nie powinna mieć przez to żadnych problemów. A jak sytuacja z Pauliną? Rozmawiałeś już z nią?
-Jeszcze nie, na razie z tego, co wiem to nie ma jej w domu, wyjechała sobie ze swoim nowym przyjacielem. Jak tylko wróci wniosek o rozwód.
-A, co z Arkiem?
-Chciałbym żeby został ze mną, ale wiem, że Paulina na pewno się na to nie zgodzi, dlatego muszę przygotować się na walkę.
-Co na to Michalina?
-Powiedziała, że zajmie się Arkiem. Jest naprawdę kochana. Cieszę się, że spotkałem taką dziewczynę jak ona
-Jest wyjątkowa masz rację, dlatego jeżeli ją skrzywdzisz wiedz, że nogi ci z tyłka powyrywam.
-Michał spokojnie, nie mam zamiaru robić jej jakiejkolwiek krzywdy kocham ją.
-Wiesz, co, ja chyba będę się już zbierał, bo Dagmara będzie się niepokoić, że mnie tak długo nie ma w domu. Poza tym muszę powiedzieć jej o tym wszystkim, bo nie wiedziałem się z nią od rana.
-Widzimy się jutro na treningu.
-Do zobaczenia.